Jechalem ta trase (Krakow - polnocne Wlochy ok 1000km) w czerwcu. Z tylu dwojka dzieci (3 lata i rok). Jechalem juz kolejny raz i zawsze jade na noc. Wyjazd okolo 21 (czyli o godzinie o ktorej moje dzieci ida spac). Na droge zawsze biore 2 red bulle (pierwszy pije kolo 2, drugi kolo 5) i 2l pepsi, pare kanapek. Trasa 10h z polgodzinnym postojem ok 3 nad ranem na tankowanie i rozprostowanie nog. Przyjazd na miejsce o 7 rano (ostatnia godzina jazdy to klasyczna rzeznia z niespiacym dziecmi ale cel jest juz tak blisko, ze nie jest az tak zle - zona fika kozly i zabawia dzieci ja odliczam kilometry do konca). Z praktycznych uwag powiem, ze warto calkiem zaslepic tylne szyby, zeby jak cos przyswieci (przejazd przez Wieden, inne auta na autostradzie) nie walilo dzieciom po oczach jak spia. Nie mowie tu o takich standardowych kurtynkach na przyssawki z Zygzakiem McQueenem czy cos bo to niewiele w nocy daje. Ja przykleilem czarna reklamowke foliowa do bocznych szyb

Dodatkowo przestrzen wewnatrz auta miedzy slupkiem B a fotelem kierowcy zalonieta apaszka zony, zeby auta jadace z przeciwka nie swiecily dziecku na twarz. Po przyjezdzie nie jestem jakis wypoczety ale wole w ciszy i spokoju przeleciec cala trase przy malym ruchu itd niz jechac w dzien 2h dluzej i uzerac sie z dzieciakami

Dzieci male wiec w niespaniu po nocach akurat mam wprawe

Winietki kupuje w Krakowie, zeby sie co chwile nie zarzymywac.
Pzdr.
M