Kilka dni temu, przy mierzeniu kratek halogenów pod LEDy dzienne przypadkowo zajrzałem pod auto i ujrzałem coś takiego:
- wcześniej zaglądałem tam jakieś 2 tygodnie temu i z pewnością nie było żadnych mokrych śladów.Zajrzałem pod maskę i nie zauważyłem skąd mógłby pochodzić wyciek. Wyjąłem kratkę halogenu i tam dojrzałem ciekawszy widok...

Wyjąłem też kratkę od strony pasażera i tam:
Czyli też zapocone, ale tam już osłona pod silnikiem suchutka..Podłożyłem kartkę papieru pod wąż od strony kierowcy i przy dwudniowym postoju wyciekło kilka kropel płynu. Podczas jazdy ciężko mi stwierdzić ;/ Patrząc na zbiorniczek wyrównawczy ubytek wydaje się być niewielki. Próbowałem docisnąć ten wąż, ale ani drgnął. W międzyczasie byłem na wymianie oleju w silniku i przy okazji zdjętej osłony pod silnikowej poprosiłem mechanika by rzucił na to okiem. Stwierdził, że on tego nie tyka, bo "wyleci cały płyn i stąd mi pan nie wyjedzie i będzie problem" ;] Powiedział, że on by tego nie robił, dopóki wyciek nie będzie bardzo duży; na razie mam jeździć i ewentualnie dolewać płyn... tak ;]
Myślę, czy ten wąż miał prawo samoczynnie się poluzować... może był tak od dłuższego czasu, a dopiero niższa temperatura na dworze usztywniła gumy i przez to wycieka płyn... w każdym razie wolałbym mieć spokojną głowę i oczywiście żadnych wycieków, dlatego zapytuję, czy spotkał się ktoś z podobnym przypadkiem? Wąż, ten poluzowany myślę do wymiany, ale czy tylko on? Guma, w którą ten wąż wchodzi jest integralną częścią chłodnicy, czy to też podlega wymianie? Do tego co znaczy zapocenie na elemencie po drugiej stronie chłodnicy?
Pozdrawiam