Cyrus pisze:http://www.tvn24.pl/-1,1741848,0,1,odmlodzic-samochod-o-150-tys-km-zaden-problem,wiadomosc.html
w artykule jest tak icytacik:
Samochód sprowadzony z Niemiec po pięciu latach powinien mieć przebieg co najmniej 300 tysięcy - przekonuje mężczyzna. - Taki samochód to auto użytkowe, nie do jeżdżenia w niedzielę do kościoła
"Powinien" znaczy nie musi.
Tak się składa, że wiem gdzie był użytkowany mój wóż (tzn. firma któa nim jeździła) i wiem jakie trasy pokonywał ich kierowca. Kupiłem wóz 5-cio latka z przebiegiem 212 tys.
Auto sprawdzone w 3 niezależnych miejscach. Wszystko jak należy, zgodnie z książką serwisową.
Jasna sprawa, że taki 5-cio latek z przebiegiem ok. 100-150 tys to już możne być sprawa podejrzana. Gość z Zabrza nie ma samochodów z niskim przebiegiem. A jak się trafi trochę mniejszy, to kosztuje 30% więc od podobnego rocznika.

Śmieszy mnie takie stwierdzenie, że auto tyle i tyle lat powinien czy musi mieć taki a taki przebieg.
Warto czasami zajrzeć na stronę mobile.de i porównać rocznik i stan licznika. No chyba, że prawdziwe niemieckie salony też kręcą...
Ciapek pisze:[
W Niemczech też cofają liczniki aby załapać się np. na serwis w ASO. Właśnie o te niewielkie ilości.
Tak, słyszałem - jest to stara i wypróbowana metoda. Niestety, ale niemiaszki też mają swoje sposoby..
W Polsce jak ktoś kręci licznik to od razu o kilkadziesiąt tys. Kto by się bawił 10 czy 12 tys.? Dziwne...
Już to widzę, jak będę sprzedawał kiedyś mój wóz: robię ok. 1000-1500 km/m-c. Pewnie mi zarzucą, że mam cofnięty licznik, bo nie robię tych 5000/m-c
I jeszcze jedno: zarzut, że niby właściciel nam płaci za dobre imię jest idiotyczny. Weźcie się w garść i nie piszcie takich głupot jak smarkacze z piaskownicy
Pozdrawiam