Od dłuższego czasu, męczy mnie temat choroby lokomocyjnej. Może, przerabialiście temat u swoich pociech.
Po pierwsze przerobiłem temat środków, syropków, tabletek na bazie ziół, i znam produkty, które dostępne są na naszym rynku. Jedynym problemem jest to, że są albo od 3 lub 6 roku życia. Oczywiście, można zmiejszyć dawkę itp.
Ale może macie lub mieliście własne sprawdzone "patenty".
Co już wiem i zrobiłem:
1. autko wyczyszczane w środku (prawie).
2. Nie wożę żadnych zapachów (sorry GioW, ale Twój prezent grzecznie czeka)
3. Szyby tylne boczne przyciemniłem zasłonkami (lekarka podpowiedziała, że dzieci powinny patrzeć się do przodu a nie na boki - tylko bądź mądry i wykonaj).
4. Rozwiązaniem może być tablet i puszczenie bajek na nim, ale czy półtoraroczne dziecko skupi na nim uwagę ?? i oczywiście zakup drugiego tabletu
5. Podobno sprawdza się zaklejenie pępka plasterkiem ?? Co o tym myślicie ??
6. I ostatnia rzecz, ostatnio moja żona zauważyła na osiedlu, w samochodzie fotelik (nie nosidełko) odwrócone od kierunku jazdy, z tego co wiem foteliki powinno się montować przodem do kierunku jazdy a nie odwrotnie. I teraz pytanie czy kierowca odwrócił bo było to związane z chorobą lokomocyjną lub inną sprawą (dzieciaka miał w podobnym wieku jak moje) czy się pomylił przy montażu. Muszę spotkać kierowcę i z nim na ten temat pogadać.
Ale liczę na Wasze sugestie i sprawdzone porady.


