Jeśli odgrzewam kotleta to przepraszam, ale nie znalazłem nic podobnego.
Pojechałem na myjnie opłukać moje autko, potem małe zakupy i wracam do domu.
Po 15 min. dzwoni sąsiad i mówi, że w aucie wentylator od chłodnicy ciągle chodzi...Hmmmm...schodzę na dół i faktycznie. Temperatura cieczy ok 50C, a wiatrak daje na maxa
Włączam zapłon i wiatrak gaśnie...hmmm. Czekam chwile i nic...coś sie zawiesiło sobie myślę.
Jade pół godz. później na miasto (5 min), parkuję auto i słyszę znowu po wyjściu wiatrak daje czadu...i daje...i daje...zapłon włączam na chwile gaśnie. Zamykam auto i daje znowu...
Szybko podjechałem do znajomego mechanika (sobota 15:00), podłącza VAG i nie ma nic
Koleżka podejrzewa uwalony przekaźnik na wentylatorach (podobno wymienny razem z wentylatorami), póki co odpioł zasilanie od wentylatora i spokój...
Na drugi dzień jadę w trasę ok 200 km. więc podpinam zasilanie pod wentylator, przyjeżdżam na miejsce gaszę auto i nic...cisza. Czekam z 20 min i nic. Gasze odpalam i dalej nic.
Pytanie co teraz mam zrobić? Mimo wszystko wymienić wentylatory, czy poczekać i zobaczyć co będzie się działo? Może woda się jakoś dostała z myjni na przekaźnik i po nocy odparowało i jest wszystko znowu ok? Boje się że w nocy się załączy i się spali albo aku mi do zera wyładuje. Jakieś propozycje? Dzięki i pozdrawiam.