TURAN Drugi (oczywiście Drugi bo kupiony po Pierwszym)
: śr sie 21, 2013 21:52
Nie wiem czy rozpisywać się tak jak w wątku o Pierwszym. Nie chcę kolegów zanudzać. Pewnie wielu z nas ma większ czy mniejsze problemy ze swoimi autkami. Chciałbym aby te moje wypociny nie byłu traktowane jako użalanie się nad swoim losem lecz pozytywnym przedstawieniem wychodzenia z sytuacji trudnych czy wręcz krysysowych.
Zakupiony początek lipca 2013 od drugiego właściciela. Pełna dokumentacja serwisowa do dnia zakupu (!). Kupiony w 2004 w salonie w Polsce.
Autentyczny przebieg 144kkm. Zadbany. Nie bity. Silnik 2.0 103kW BKD
.
Nie sprawiał w momencie kupna problemów motorycznych. Sprzęgło wysokie. Dwumas bezgłośny. Bez szarpania na sławnych 2-2,5 kobr. Zimny pali na styk ,ciepły ok 2sek.
To tyle w dniu zakupu.
A potem normalka.
Pierwsza okazała się pęknięta prawa sprężyna (pół dolnego zwoju) wymiana nowa 120 zł. Przy okazji tylne odboje amorów wraz z osłoną przeciwpyłową (obie strony 50 zł). 1,5 h pracy.
Druga praca- wyjęcie wentylatorów i uwolnienie jednej ze szczotek małego wenta. 0 zł 1,5 h pracy.
Trzecia- uwalony ellektrozamek od kierowcy. Zamykanie z pilota - wszystkie drzwi oprócz kierowcy,A z klucza i owszem-zamyka. Ale to dyskomfort więc wymontowałem wg wskazań Forum i czekam na nowy (ma przjechać w piątek)
Czwarta sprawa -niebagatelna. Ubywa płyn- na krótkich odcinkach niezauważalnie, w trasie kicha 500km-750ml. Brak oznak przejścia do oleju (hura) ale za to jest pierścionek olejowy w naczyniu wyrównawczym.Też tylko po długiej 500km jeździe. I nie jakieś oka pływające-co wskazywało by na blok, tylko osadzone na ściankach. Ciśnienie w układzie chłodzenia prawidłowe. Korek wymieniony. Brak oznak wycieku na łączeniach czy na chłodnicy.
Dzisaj zlałem płyn- czysty bez śladu oleju(?) czyli dobrze. Głowica poszła do góry. Wstępnie jest nieźle (dostrzegłem na 2 i 3 świecy mikroryski ale to raczej norma) ale jutro idzie na sprawdzian szczelności,plan i zobaczymy. Czeka mnie pasowanie pompek gdyż te które były w Drugim - czyli tym właśnie- poszły do Pierwszego. Mam nadzieję na odpalenie w tym tygodniu ale to plan optymistyczny.
A jeszcze jedno- chyba obetne po 5cm tylne chlapacze (albo wywalę wszystkie) bo na garbach szurają
[ Dodano: Pią Sie 23, 2013 19:51 ]
Optymizm dobra rzecz, ale umiar w nim też potrzebny.
Trochę przeczuwałem, wbrew szefowi warsztatu, że coś nie tak z moją głowiczką. Szef chciał dochodzić powodu ubywania płynu od spraw najprostrzych a dopiero potem, czy wręcz na końcu,zdejmować głowicę. Jednak z braku czasu zdecydowałem odwrotnie. Jest pęknięcie na dolocie, małe co prawda ,ale bez gwarancji że się nie będzie powiększać.
Małe na tyle, że nie było mokro na tłoku jednak to zdecydowanie grożna dysfunkcja. Mam na szczęście zdjętą z Piwrwszego głowicę z 99% prawdopodobieństwem szczelności i bez pęknięć, korpusem. Tak więc korpus z Pierwszego a cała reszta (Wałki,zawory, popychacze i co ta jeszcze jest ) z Drugiego. Szlifowanie gniazd, sprawdzenie szczelności i planowanie mam obiecana na jutro lub poniedziałek rano. Jeśli wszystko wypali to może w środę odpalimy. 
Aby się nierozdwajać przeniosłem opis do wątku TURAN Pierwszy
Zakupiony początek lipca 2013 od drugiego właściciela. Pełna dokumentacja serwisowa do dnia zakupu (!). Kupiony w 2004 w salonie w Polsce.
Autentyczny przebieg 144kkm. Zadbany. Nie bity. Silnik 2.0 103kW BKD
Nie sprawiał w momencie kupna problemów motorycznych. Sprzęgło wysokie. Dwumas bezgłośny. Bez szarpania na sławnych 2-2,5 kobr. Zimny pali na styk ,ciepły ok 2sek.
To tyle w dniu zakupu.
A potem normalka.
Pierwsza okazała się pęknięta prawa sprężyna (pół dolnego zwoju) wymiana nowa 120 zł. Przy okazji tylne odboje amorów wraz z osłoną przeciwpyłową (obie strony 50 zł). 1,5 h pracy.
Druga praca- wyjęcie wentylatorów i uwolnienie jednej ze szczotek małego wenta. 0 zł 1,5 h pracy.
Trzecia- uwalony ellektrozamek od kierowcy. Zamykanie z pilota - wszystkie drzwi oprócz kierowcy,A z klucza i owszem-zamyka. Ale to dyskomfort więc wymontowałem wg wskazań Forum i czekam na nowy (ma przjechać w piątek)
Czwarta sprawa -niebagatelna. Ubywa płyn- na krótkich odcinkach niezauważalnie, w trasie kicha 500km-750ml. Brak oznak przejścia do oleju (hura) ale za to jest pierścionek olejowy w naczyniu wyrównawczym.Też tylko po długiej 500km jeździe. I nie jakieś oka pływające-co wskazywało by na blok, tylko osadzone na ściankach. Ciśnienie w układzie chłodzenia prawidłowe. Korek wymieniony. Brak oznak wycieku na łączeniach czy na chłodnicy.
Dzisaj zlałem płyn- czysty bez śladu oleju(?) czyli dobrze. Głowica poszła do góry. Wstępnie jest nieźle (dostrzegłem na 2 i 3 świecy mikroryski ale to raczej norma) ale jutro idzie na sprawdzian szczelności,plan i zobaczymy. Czeka mnie pasowanie pompek gdyż te które były w Drugim - czyli tym właśnie- poszły do Pierwszego. Mam nadzieję na odpalenie w tym tygodniu ale to plan optymistyczny.
A jeszcze jedno- chyba obetne po 5cm tylne chlapacze (albo wywalę wszystkie) bo na garbach szurają
[ Dodano: Pią Sie 23, 2013 19:51 ]
Optymizm dobra rzecz, ale umiar w nim też potrzebny.
Trochę przeczuwałem, wbrew szefowi warsztatu, że coś nie tak z moją głowiczką. Szef chciał dochodzić powodu ubywania płynu od spraw najprostrzych a dopiero potem, czy wręcz na końcu,zdejmować głowicę. Jednak z braku czasu zdecydowałem odwrotnie. Jest pęknięcie na dolocie, małe co prawda ,ale bez gwarancji że się nie będzie powiększać.
Aby się nierozdwajać przeniosłem opis do wątku TURAN Pierwszy