Od jakiegoś czasu zauważyłem dość niecodzienny sposób odpalania silnika. Otóż, temp. spadła do ok.4-8 stopni C w godzinach porannych i po przekręceniu kluczyka w stacyjce słyszę jakby pół obrotu (bardzo powolne) rozrusznika po czym następuje jakby zatrzymanie się jego pracy (na krócej niż 1 sek) po czym wskakuje na normalny tryb pracy i silnik odpala (takie objaw obserwuję co 3-5 odpalenie). Podobna historia zdarza się, przy rozgrzanym silniku (90C) ale tutaj jest większa sporadyczność tego zjawiska (1/15 odpaleń silnika, a może i rzadziej).
Podjechałem do gościa zajmującego się tylko rozrusznikami i alternatorami. On tylko zajrzał pod maskę i stwierdził, że konieczna jest wymiana rozrusznika i będzie to kosztowało 500zł razem z 12-miesięczną gwarancją. Spytałem skąd taka cena, przecież regeneracja tyle nie kosztuje. Dowiedziałem się, że posiadanego przez mojego Tourana rozrusznika nie warto regenerować ponieważ sytuacja będzie się powtarzał co 2-3 lata (faktycznie, pierwszą regenerację zrobiłem zaraz po zakupie Tourana, tj 2010 rok, wiem, że na pewno były wymieniane szczotki, czy tulejki również? nie wiem). Pan mechanior zaproponował, by zamienić obecny rozrusznika o mocy 1,7kW na 2,0 kW z Golfa VI (jak dobrze pamiętam). Dzięki temu zabiegowi mają również zniknąć dolegliwości związane z trudnym rozruchem "na ciepłym silniku". Podobno, wspomniany rozrusznik o mocy 2,0kW ma o jeden ząbek więcej (nie 10 jak obecnie, a 11 ząbków) dzięki czemu "kręci szybciej" i rozruch na ciepłym jest łatwiejszy.
Wczoraj sprawdziłem naładowanie akumulatora: 12,5 V. Dolna granica ale jeszcze w normie
Co o tym wszystkim sądzicie. Czy zmiana rozrusznika na mocniejszy faktycznie spowoduje lepszy rozruch "na ciepłym"? Czy cała wymiana jest warta zachodu, czy może obstawać przy regeneracji rozrusznika?



