Tomas, dzięki za wskazówki. Tego właśnie było mi trzeba, bo dzielnicowy u którego byłem 2 razy jakoś dziwnym trafem zapomniał mnie poinformować o tym co napisałeś
QQ, też już nad tym myślałem, ale jak to moja żona powiedziała: "Marek, nie zniżaj się do jego (w sensie sąsiada) poziomu bo musiałbyś wziąć łopatę i wykopać jeszcze 0,5m dołu w ziemi by zniżyć się tak nisko" - niezłe, co?
A co do aktualnych wydarzeń: dzisiaj o 1:00 w nocy nie wytrzymałem po tym jak po raz czwarty usłyszałem 2 w kółko puszczane hity: "Acapulco" - wyk. nieznany i Eifel 65 "I'm blue"... zadzwoniłem na Policję z prośbą o interwencję. Jak nigdy - Panowie przyjechali w ciągu 10 min. Zaprosiłem ich do mieszkania by posłuchali jak wygląda to z mojego punktu widzenia. Panowie Policjanci nie zadawali już żadnych pytań, tylko poprosili mnie o dowód by spisać dane i poszli do sąsiada. Po ich interwencji jeszcze przez godzinę słyszałem, że: "...trzeba być pi**ą, żeby dzwonić po psy, bo na ch**a trzeba sobie zasłużyć...", "...jaki on miał problem? Posiedzielibyśmy jeszcze 1 - 2 godz. i byśmy poszli spać!" (przypominam było po 1 w nocy, a on chciał jeszcze 2 godziny balować), "jaką trzeba być c**ą, żeby nie przyjść i nie pogadać, powiedzieć że jest za głośno..." (chyba sąsiadowi alkohol spowodował krótkotrwały zanik pamięci - mam specjalny kalendarz w którym zapisuję sobie, kiedy z sąsiadem rozmawiałem o jego nocnych wyczynach... ciekawe czy będzie taki chojrak jak się spotkamy na podwórku!
Musiałem to napisać, może bardziej po to by uszło ze mnie ciśnienie - dzięki wszystkim za wysłuchanie
