Strona 2 z 2

Re: Nasze dzieci - choroba lokomocyjna.

: pt sie 01, 2014 07:52
autor: Dodi
Fotelik przy małych dzieciach powinien być ustawiany tyłem do kierunku jazdy, dlaczego? Dlatego, że małe dzieci mają jeszcze słaby kręgosłup szyjny i podczas hamowań i innych przeciążeń kręgosłup w tej części jest narażony na uszkodzenia... jak mamy fotelik zamontowany tyłem do kierunku jazdy to główka dziecka jest prawie cały czas oparta o fotelik i nawet ostre hamowania nie powodują przeciązen u dziecka...

Re: Nasze dzieci - choroba lokomocyjna.

: pt sie 01, 2014 13:50
autor: rock4
Ja z moim synem - Maksem - również mieliśmy problem gdy miał ok. roczek z chorobą lokomocyjną. Problemu nie było w chwili gdy jeździliśmy autostradą. Tragedią było jechać po drogach lokalnych: hamowanie, zakręty przyspieszanie, dziurawe drogi itp. Młody potrafił 3-4 razy wymiotować na szczęście większość udało nam się zatrzymać.
Gdy miał jakieś 10 m-cy przeszedł pierwszą anginę, podczas której wymiotował (taka reakcja). Dostał wtedy środek powstrzymujący wymioty: Difergan (nie wiem czy tak to się pisze, ale na pewno tak to się czyta). Po 1 roku znów trafiliśmy z jakiegoś powodu do tego samego lekarza (chyba wizyta okresowa) i opisaliśmy sytuację jaka dzieje się w aucie. Zalecił 1 łyżeczkę na 20-30 minut przed wyjazdem. Pomogło od pierwszego użycia. Problem w tym, że ten syrop jest ważny po otwarciu ok. 3-4 m-cy więc prawda jest taka, że w naszym przypadku 3/4 butelki szło do zlewu.
Jak miał ok. 2 lata postanowiliśmy nie podawać syropu przed wyjazdem tylko mieliśmy go w kosmetyczce. Podczas drogi pytaliśmy kilkakrotnie Maksa jak się czuje. Jak meldował, że go muli było STOP, łyżeczka syropu, a po 20 minutach ruszaliśmy dalej w drogę. Jeśli jesteście zainteresowani syropkiem - Difergan - nam pomógł.

Acha, po tym syropie nie zauważyliśmy z żoną by Maks był otępiony czy ospały. Fotelik od 10 m-ca to Romer - przodem do kierunku jazdy.

Życzę cierpliwości w walce z chorobą lokomocyjną.

Re: Nasze dzieci - choroba lokomocyjna.

: pt sie 01, 2014 14:05
autor: newcastle26
ja mam dwie corki - 9 i 3 lata
mlodsza nigdy nie miala problemow z choroba lokomocyjna, natomiast starsza ma caly czas (i od zawsze :()
plasterek na pepek - placebo, podobno dziala, u nas nie
jazda tylem w naszym przypadku jeszcze pogarszalo sprawe
jazda z przodu - zawsze bylo duuuuzo lepiej
monitorki mam zamontowane dwa - nie zauwazylem zadnej zmiany podczas ogladania bajek
od trzech lat od 0,3 do 1 tabletki aviomarinu (nie pomagaja zadne lokomotivy itp) pol godziny przed droga i problem zniknal

Re: Nasze dzieci - choroba lokomocyjna.

: pt sie 01, 2014 22:43
autor: sublime
Aviomarin jest dobry,ale zamula do końca dnia. W mojej rodzinie starsza córka i żona chorują (żona tylko wtedy kiedy jest pasażerem :)) także lek dobry,ale całą podróż mam milczącą, bo wszystkie śpią :(

Re: Nasze dzieci - choroba lokomocyjna.

: sob sie 02, 2014 15:12
autor: newcastle26
zgadza sie, niestety aviomarin dziala rowniez nasennie. dlatego zazwyczaj staramy sie dawac corce nie wiecej niz pol tabletki. no chyba ze czeka nas jakas dluzsza podroz (tak jak wlasnie nasz ostatni wyjazd) to wtedy dajemy cala. ale to tez ma plusy, bo wyjechalismy po 23 i cala noc pieknie przespala (z krociutkimi przerwami). oczywiscie w Twoim przypadku, sublime to jest spory minus bo nie masz z kim pogadac. moja zona na szczescie nigdy nie zasypia podczas jazdy, co ma swoje plusy, bo klocac sie nikt nie ma jak wyjsc i trzasnac drzwiami :P
a wogole to jestem przekonany ze dajac dziecku np witamine "c" i powiedziec ze od tego na pewno nie bedzie jej nie dobrze - tez by podzialalo :)