Wczoraj w trakcie powrotu z pracy (ok. 25km) włączałem kilka razy klimatyzacje, na koniec chodził tylko nawiew bez klimy i tak dojechałem do domu. Postawiłem auto na słońcu (było ciepło ale przecież nie upał) na 20 minut. Potem chciałem podjechać po dzieci na plac zabaw i... się zaczęło:-(
Odpalam auto a tu obroty falują, jak spadały coś klikało pod maską a z nawiewów słychać było dość mocny szum. Zgasiłem auto i nie bardzo chciało zapalić z powrotem, jak już zapalił do było falowanie i szum. Po dodaniu gazu wchodził na obroty więc ruszyłem i włączyłem klimatyzację. Po chwili dym spod maski i coś strzeliło. Wyłączyłem silnik, okazało się że to nie był dym tylko gaz, który razem z olejem wyrzuciło zaworem upustowym. Po tym silnik normalnie odpalił i już nie falował, klimy nie włączałem.
Dziś podjechałem do gościa, który mi wymieniał sprężarkę, a on stwierdził, że nie ma w układzie żadnych nieszczelności, że to zadziałał zawór upustowy i żadnych błędów w komputerze nie znalazł. Wentylatory się załączały chwilę po włączeniu klimatyzacji, którą po prostu nabił od nowa. Krótko mówiąc nie znalazł żadnej usterki i tak mi oddał samochód.
Powiedzcie mi co mogło był przyczyną, że wywaliło czynnik zaworem upustowym, gdzie szukać usterki, bo obawiam się, że taka przygoda może się powtórzyć