Panowie.. mam problem - dziwny, bo bez żadnych wcześniejszych oznak, że może się to zdarzyć..
Wczoraj odpaliłem, pojechałem na zakupy, odpaliłem po raz kolejny, pojechałem, zgasiłem silnik i po jakichś 40 minutach wsiadam, przekręcam stacyjkę, włączam zapłon, start i iiiiiiiiiiiiiiiiiiii cisza !! Rozrusznik nawet nie drgnie, nie zakręci, nic nie wydusi z siebie
Pytanie co to może być?? Bezpieczniki wszystkie wydają się ok (i tu ps. który dokładnie jest tym od rozrusznika?). Macie jakieś pomysły? Ciekaw jestem ile ta "impreza" może mnie kosztować...


