Na początku chciałbym przeprosić za brak powitania oraz jakiejkolwiek uprzedniej aktywności, wszystko nadrobię na dniach aczkolwiek sprawa dość pilna ponieważ auto stoi w warsztacie. A więc do rzeczy.
Tourana kupiłem w 2011 roku wiedząc, że do zrobienia jest turbosprężarka. 09.06.b.r. nareszcie zabrałem się za to i touran dostał regenerowaną turbinkę. Wszystko było pięknie, charakterystyczne "wycie" ustało, przy okazji wymiany sprężarki wymieniłem olej i filtr powietrza. Mechanik stwierdził, że coś wpadło do sprężarki, ponieważ wirnik jest wytarty i zapewniał, że przeczyścił cały układ dolotowy i wylotowy. Wszystko pięknie, do przedwczorajszego dnia. odpaliłem auto, rozgrzało się, wyszedłem z niego na 15-20 minut postoju i po ponownym uruchomieniu silnika i zakręcenie go powyżej 2 tys usłyszałem gwizd. odgłos wydobywał się tylko przy mocnym przyspieszaniu i powyżej 2 tys rpm. Dziś odstawiłem znów auto do mechanika i po spojrzeniu w wirnik ten znów jest zniszczony, wygląda tak samo jak ten stary. Mechanik rozłożył ręce, stwierdził, że coś musi się dostawać do turbinki. Więc tu pytanie do Was Drodzy Klubowicze. Co może być tego przyczyną? Przejechałem 5 tys km bez zbędnego katowania samochodu, max co wykręciłem to 3.5 tys obrotów na ciepłym silniku. Co mogło się stać? Zamówiłem znów sprężarkę bo ta się nie nadaje ale jak zaradzić zniszczeniu kolejnej? Proszę o pomoc i z góry dziękuję
